Rower – Sport Scott MTB CROSS MARATON 2019 Baćkowice, dystans FAN

Rower – Sport Scott MTB CROSS MARATON 2019 Baćkowice, dystans FAN

Przyszedł czas aby podsumować ostatni Maraton MTB w Baćkowicach. Urlopy, czas przed i czas po to zawsze napięty okres więc wjeżdżamy na ostatnim miejscu z relacją tegoż oto maratonu.

Sam maraton to mieszanka tegorocznych Daleszyc z Kielcami który rozgrywa się w ciepłych krajach, było ciepło, mokro i błotnie, bardzo błotnie, błoto wszędzie, nawet tam gdzie go nie powinno być! Będąc na objeździe, wiedzieliśmy co się kroi i z czym spotkamy się na trasie. Wydaje nam się, że nawet mocne opady deszczu na kilkanaście godzin przed startem jakoś szczególnie nie zmieniły podłoża na trasie. Ten mroczny las trzyma w sobie wilgoć pewnie od wiosny, widać to było po zielonych i brunatnych kałużach które żyły swoim życiem. Dla grupy jadącej dystans FAN bardziej destrukcyjne był przejazd pierwszej grupy kilkudziesięciu zawodników z Mastera.

Zdjęcie pobrane z katalogu zdjęć ze strony MTBCROSS MARATON

Błotniste i grząskie zjazdy i podjazdy nie pomagały nikomu, ani zwolennikom szybkich zjazdów ani typowym góralom którzy zawsze wyprzedzali na podjazdach. Każdy z nas miał mega ciężko, mega trudno i czasami nawet niebezpiecznie. Wydaje mi się że nie było opon które by sobie poradziły z tak różnorodnymi rodzajami błota, gęste które obklejało oponę i zabierało całą trakcję albo bardzo wodniste które rozbryzgiwało się dosłownie w każdą stronę. Strome podjazdy z grząskim podłożem były jeszcze bardziej trudne do pokonania ponieważ każdy musiał wyposażyć swoje nogi w system kontroli trakcji, delikatne zerwanie przyczepności na podjeździe skutkowało zatrzymaniem się przynajmniej jednego kolarza. Wydaje nam się, że im gorsze warunki na trasie tym bardziej jesteśmy dla siebie wyrozumiali, co bardzo nas cieszy bo oprócz sportowej rywalizacji ważna jest też radość z jazdy i bezpieczeństwo.

Zdjęcie pobrane z katalogu zdjęć ze strony MTBCROSS MARATON

Tej radości na pewno nie zabrakło co można zobaczyć na filmie. Mimo trzech godzin spędzonych w siodle, braku sił i obitych nóg dalej z radością kręcimy korbami. Kto był to widział i słyszał a kto nie był a chce zobaczyć cały przekrój maratonu z naszej perspektywy zapraszamy do oglądania.

W między czasie pojawi się relacja z ENDURO TRAILS oraz z wyjazdu do Szklarskiej Poręby, a tymczasem do zobaczenia w Miedzianej Górze!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *